| |
Relacja z Obozu Przygody 'OSA 2011'
26.06.2011 - 08.07.2011
Aby zobaczyć więcej zdjęć, kliknij w miniaturkę
Dzień 1 i 2.
Pierwsze dwa dni za nami. W niedzielę po trzech godzinach podróży dojechaliśmy do naszego ośrodka.
Jeszcze przed obiadem mieliśmy okazję poznać się dzięki grze w MM's. Im więcej zjedzonych draży tym więcej informacji o sobie opowiadaliśmy grupie.
Po 'pomidorówce i schabowym' rozpoczęliśmy pracę nad nazwami grup i flagami. Kilka projektów, potem dyskusja, głosowanie i zabraliśmy się do pracy.
Wieczorem mieliśmy gry integracyjne: "Don't scrape the snake", "Human knot" czy "Air bed". Te nazwy pewnie niewiele wam mówią.
Może domyślicie się, na czym polegały patrząc na zdjęcia.
Poniedziałek rozpoczęliśmy od rozruchu porannego. Potem śniadanko i wzięliśmy się za sprzątanie pokoi. Poszło nam super.
Prawie wszystkie pokoje otrzymały 10 pkt. Ok. 10 wyszliśmy na plażę, gdzie po szkoleniu przez ratownika weszliśmy pierwszy raz do wody.
Na 'zmarźlaków' na plaży czekała siatkówka, badminton czy bule.
Na plaży przygotowaliśmy też grupowe regulaminy, pod którymi się podpisaliśmy i odbiliśmy znaki kciuka.
Przed obiadem zdążyliśmy jeszcze rozpocząć przygotowania do konkursu 'Jak Łyse Konie'.
Po sieście mieliśmy do wyboru wycieczkę kajakową i rowerową. Wieczorem zakończyliśmy przygotowania do prezentacji grup.
Powstały super flagi i przedstawienia, które zaprezentowaliśmy przy ognisku i pyyyyysznych piankach.
Od dziś nazywamy się 'Cytryniaki' oraz 'Suchary'. Wieczór zakończyliśmy filmem 'Rrrrr'.
|
Dzień 3.
Dziś rano rozpoczęliśmy ostry trening wodny: uczyliśmy się jak wsiadać i wysiadać z kajaka, gdy nie mamy gruntu pod nogami.
Nie jest to wcale taka prosta sprawa... Korzystając z pięknego słońca wzięliśmy też udział w sztafecie noodlowej
(noodle to w języku angielskim makaron - taki do zupy i piankowy do zabawy w wodzie).
Po obiedzie zajęcia do wyboru: gała, czerpanie papieru, rowery, lepienie z gliny, robienie biżuterii z korali.
Powstały prawdziwe arcydzieła, które oczywiście zabieramy do domu!
Rozpoczęliśmy też projekt medialny. Zaczęły powstawać scenariusze do filmów obozowych, które będziemy kręcić już niebawem.
|
Dzień 4.
Od rana ruszyło Beach Party! Ślizgawka wodna, balonówka (piłka siatkowa, w którą gramy balonami napełnionymi wodą) oraz oczywiście manewry kajakowe: dziś lekcja parkowania.
A wszystko przy żwawych bitach muzycznych.
Po południu kadra przygotowała nam masę różności:
sportowcy mogli sprawdzić się grając mecz footballowy, rowerzyści wyruszyli na 10 km wycieczkę, a artyści rzeźbili w mydle i malowali witraże na szkle.
Nie zabrakło też anglistów: Pod bacznym okiem Darka, na wygodnych hamakach uczyliśmy się języka angielskiego.
Dzień zakończyliśmy podchodami - będziemy je długo pamiętać: arcyśmieszne zadania, świecący księżyc oraz przygoda z końskimi muchami to było dla nas nie lada przeżycie...
|
Dzień 5.
Dzień rozpoczęliśmy od smutnej nowiny. Ze względu na ostre zapalenie wyrostka Marta musiała zostać w szpitalu i poddać się operacji.
Niestety już do nas nie wróci podczas tego obozu. Na jej miejsce przyjechali jednak Maciek i Marta.
Dzisiejszy dzień odbył się pod hasłem: talentowo! Rozstrzygnęliśmy konkurs na najciekawsze zdjęcie ważki oraz ruszyliśmy z projektem 'jagodzianka' -
co to takiego najlepiej pokażą Wam zdjęcia!
Oczywiście jak zwykle aktywnie i twórczo spędzaliśmy czas: grupa rowerowa pokonała dystans 13 km w czasie 1 godziny.
Nieźle! Miłośnicy kajaków ćwiczyli precyzyjne poruszanie się kajakami, a ci z nas, którzy byli spragnienie rękodzieła mogli wybierać z zajęć malowania na szkle,
robienia mulinowych bransoletek, oraz papeterii z czerpanego papieru.
Po południu powstały pierwsze sceny naszych filmów. Dziwnie ogląda się siebie samego na dużym ekranie...
Wieczorem zostaliśmy zaproszeni do Salonu Gier:
Wyginaliśmy śmiało ciało na twisterze, zapoznawaliśmy się z wieloma grami zręcznościowo-logicznymi a nawet raziliśmy się prądem (absolutnie bezpieczna zabawka na baterie).
Przed snem odbył się show MAM TALENT. To był ubaw! Nagrodę główną: puzzle z prawdziwych 150 tysięcy z złotych otrzymał Remek za aranżację utworu Marka Grechuty 'Tyle było dni'!
Gratulujemy!
|
Dzień 6.
Ale ulewa... Nie przeszkodziło nam to jednak w dobrej zabawie. Od rana kręciliśmy nasze filmy.
Występowaliśmy z czułkami na głowie, szyszkami na uszach ku zdziwieniu przechadzających się pracowników ośrodka. Ale mieli miny!
Nie zabrakło też odrobiny edukacji: braliśmy udział w zajęciach angielskiego, które tak bardzo różnią się od tego, co mamy zwykle w szkole. Aż chce się uczyć!
Dziś masa nowości: robiliśmy breloki z filcu, poznawaliśmy kulturę Japonii: Asia uczyła nas japońskiej kaligrafii, posługiwania się pałeczkami oraz siły spokoju w Kung Fu.
Wszystko przy filiżance zielonej herbaty oczywiście...
Po wieczornej pizzy, graliśmy w grę strategiczną 'W poszukiwaniu złodzieja czekolady'.
|
Dzień 7.
Ulewy ciąg dalszy... ale u nas gorąco. Rozpoczęliśmy od Choco Race. Mieliśmy do wykonania 10 zadań wymagających współpracy i twórczego myślenia.
Potem dokończyliśmy rozpoczęte prace z filcu oraz mydlane rzeźby.
Po obiedzie odbył się turniej sportów indywidualnych. DDR, Utłucz komara, Lustereczko powiedz przecie czy Największe lody na świecie to dyscypliny,
w których mogliśmy wykorzystać naszą szybkość, siłę, refleks oraz celność. Wieczorem: Karaoke. Śpiewom nie było końca aż do 22.
|
Dzień 8.
Waszeta to chyba jedyne miejsce w Polsce gdzie dziś nie padało. Upały co prawda minęły, ale my przy rześkim powietrzu aktywnie rozpoczęliśmy niedzielny poranek.
Kung fu pochłonęło na maksa większą część z nas. Od rana doskonaliliśmy swoje umiejętności w leśnym plenerze.
Grupa rowerzystów dzielnie trenowała - starali się pokonać coraz większy dystans. Ciekawe czy się im uda przejechać niebawem te 50 km...
Dla artystycznych dusz kadra zorganizowała zajęcia origami oraz plecienia bransoletek. Wielki żurawiowy klosz powstanie już wkrótce!
Wieczorem graliśmy w totemy. Nosorożce zmiażdżyły pozostałe drużyny. Nie mieliśmy szans...
Po zrobieniu lampionów-duchów zagraliśmy w mafię i zmęczeni położyliśmy się spać...
|
Dzień 9.
Po balonowym rozruchu, śniadaniu, ogarnięciu pokoi zebraliśmy skrzętnie kolekcjonowaną do tej pory makulaturę i rozpoczęliśmy projekt recycled monster,
czyli budowę makulaturowego potwora. Po raz ostatni przygotowywaliśmy się też do konkursu Jak Łyse Konie. - Jutro wielki FINAŁ!
Po południu doświadczyliśmy kulinarnej rozpusty! Kadra przygotowała nam zajęcia kulinarne oraz instruktaż zdrowego żywienia.
Tarki, nożyki, miski, łyżki poszły w ruch - przygotowaliśmy owocowe szaszłyki. Ale jakie to były szaszłyki!
Świeże mango, ananas, brzoskwinie, nektarynki, jabłuszka - wszystko grillowane, oblane bitą śmietaną i czekoladą. PYYYYCHA!
Darek uczył nas jak kroić owoce, jak je obierać (nie wszystkie obiera się tak samo!) a my pokazaliśmy mu jak je najszybciej na świecie konsumować!
Po kulinarnych szaleństwach zamieniliśmy się w inżynierów i budowaliśmy wieże z makaronu i pianek.
Udowodniliśmy też, że uda się zrzucić z 20 metrowych schodów jajko i że się ono nie zbije. Wystarczy tylko odrobina kreatywności oraz solidne opakowanie!
Wieczorem randkowaliśmy - randka w ciemno i kicz party. Niektórzy z nas są chyba trochę zakochani...
|
Dzień 10.
Obudziło nas piękne słońce i zaraz po porannych porządkach wyruszyliśmy na rowerach do huty szkła artystycznego do Olsztynka.
Podzieliliśmy się na 2 grupy rowerowe - dostosowaliśmy tempo do naszych możliwości. W końcu to 15 kilometrowa trasa!
Szklane cudeńka zachwyciły nas niezmiernie. Hutnicy opowiedzieli nam o poszczególnych etapach produkcji szklanych cacuszek na bieżąco wszystko prezentując.
Zorganizowali nam też konkursy z nagrodami!
Po powrocie rzuciliśmy się na obiad jak wygłodniałe wilki!
Po sjeście czekał na nas kolejny blok zajęć: wspinanie oraz wodne igraszki.
Uczyliśmy się poruszania na ściance oraz asekuracji. Nie wszystkim z nas udało się wejść na sam szczyt, jednak intensywnie próbowaliśmy.
Plażowicze uprawiali gigant football oraz zbijali się piłką plażową. Mimo, że woda była chłodna kilka osób zdecydowało się nawet na kąpiel.
To nie koniec atrakcji...
Po kolacji odpaliliśmy salon gier oraz geisha/demon make up - czyli sztukę japońskiego makijażu.
Sami zobaczcie nas na zdjęciach...
|
Dzień 11.
Dzisiejsza pogoda da się opisać jednym słowem: ulewa. Zaczęło padać ok. 12 i tak zostało do wieczora. Nie oznaczało to jednak braku dobrej zabawy, o nie!
Grupa ekstremalnych rowerzystów wyruszyła na wielką wycieczkę TOUR DE PLUSZNE i pokonała 32 kilometry. Ostatni dystans był wielkim wyzwaniem:
lał deszcz, a podjazdy i zjazdy były naprawdę strome...
Grupa kucharzy pasjonatów szykowała w tym czasie pyszną sałatkę owocową.
Angliści zmagali się z językiem: dziś słownictwo świata gier.
Znaleźli się też amatorzy wyzwań - to właśnie oni przygotowywali własną grę planszową.
Po obiedzie kadra przygotowała nam coś nietypowego... FEAR FACTOR.
Podzieleni na drużyny mieliśmy do wykonania dość niecodzienne zadania, takie jak:
zgadywanie przedmiotów stopami, smakowanie nietypowych kombinacji smakowych, wyścig robaków i wiele innych.
W każdym momencie gry można było zrezygnować z dalszego etapu, ale takich osób nie było!
Wieczór zakończyliśmy grą: Kto ukradł czekoladę oraz głośnym karaoke!
|
Dzień 12.
Dziś było wycieczkowo! Najpierw pojechaliśmy autokarem do Olsztyna, gdzie zwiedzaliśmy starówkę i zamek.
Uczestniczyliśmy w imprezie SPOTKANIE Z KOPERNIKIEM i braliśmy udział w wielu ciekawych zabawach.
Jak tylko wybiliśmy regionalne monety i przymierzyliśmy szlacheckie stroje, autokar zawiózł nas do skansenu w Olsztynku,
gdzie przewodnik opowiadał nam o dawnych dziejach wsi polskiej.
Wróciliśmy późno. O zmierzchu zagraliśmy rewanż Totem Game - tym razem wygrały Elephants!
A wieczorem... romantyczna kolacja dla zwycięzców randki w ciemno, serwowana przez żarłocznego kucharza - z brzuszkiem :-) oraz dyskoteka z nietypowymi konkursami...
|
Dzień 13.
Wychowawcy poinstruowali nas jak mamy się spakować i od rana ruszyło wielkie sprzątanie.
Rozdanie dyplomów i nagród odbyło się w samo południe na lemonowym pikniku! Najaktywniejsi zdobyli nawet 8 dyplomów!
Wszyscy zostaliśmy obdarowani ślicznymi koszulkami oraz wieloma upominkami.
Ognisko rozpalone, więc nie mogło zabraknąć kiełbasek. Darek pokazał nam jak zrobić kiełbasiane kopytka, i rozpoczęliśmy wielkie pieczenie!
Jeszcze tylko grupowa fota i... do domu!
|
Po przyjeździe okazało się że nie wszyscy dobrze się spakowali:
UWAGA! W autokarze zostały: kryte buty nieprzemakalne, sandały, klapki.
Poszukiwane są natomiast niebieskie sandały GEOX - jeśli ktoś przez przypadek zgarnął je ze sobą, prosimy o kontakt z biurem!
To teraz widzimy się na zimowisku! Do zobaczenia! Magda i Darek!
|
|